Reklama naśladowcza – plagiat czy dozwolona inspiracja?

Reklama naśladowcza – plagiat czy dozwolona inspiracja?

25 listopada br. w rektoracie AZ odbyło się seminarium naukowe, podczas którego wykład pt. „Naśladowcza reklama – plagiat, czyn nieuczciwej konkurencji czy dozwolona inspiracja” wygłosiła dr hab. Beata Giesen, prof. UŁ.

Często zdarza nam się, że gdzieś widzieliśmy jakąś reklamę, znak graficzny, tekst czy slogan. To przypadek, dejavu, a może nie jest to tylko luźne skojarzenie? O tym, gdzie w świecie reklamy kończy się granica inspiracji, a zaczyna plagiat dyskutowano w Akademii Zamojskiej.

Granica między dozwoloną inspiracją a plagiatem jest bardzo cienka. Jeśli posługujemy się tym określeniem plagiat to już sugeruje nam, że wchodzimy w obszar prawa autorskiego. Zarzut plagiatu będziemy mogli postawić tylko wtedy, gdy przejęty fragment będzie nosił cechy indywidualizmu twórczego. To znaczy będzie niebanalny, nietuzinkowy. To jest oczywiście kryterium nieweryfikowalne, ale sądzę, że wszyscy intuicyjnie czujemy, kiedy mamy do czynienia z utworem, w którym jest coś powtarzalnego, banalnego, co odpowiada kryteriom statystycznej jednorazowości. Natomiast wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia   z sytuacją, gdy wytwór ludzkiej wyobraźni i twórczości będzie emanacją osobowości twórczej – czyli tam, gdzie będziemy mieli do czynienia z utworem, jak na przykład reklama – wówczas jej naśladownictwo w większym lub mniejszym zakresie jest niedozwolone – tłumaczyła kwestie prawne w tej sprawie dr hab. Beata Giesen, prof. UŁ.   

Odniosła się również do kwestii, która dosyć często zdarza się w różnych utworach współczesnej kultury, a mianowicie do sytuacji, w których twórcy reklam nawiązują do scen, wydarzeń, fragmentów filmów książek, piosenek a także starszych reklam, znanych i pamiętanych przez odbiorców, by wywrzeć na nich oczekiwane emocje.

Reklamy często bazują na tym samym kodzie kulturowym, ponieważ celem reklamy jest dotarcie do klienta, przede wszystkim poprzez odwołanie się do jego przeżyć i emocji.  Nawiązanie do wspólnego języka, pnia kulturowego jest istotne. Jeżeli tak będzie i naśladownictwo będzie ograniczało się tylko do przejęcia pewnych wzorców kulturowych wspólnych wówczas takie naśladownictwo jest dopuszczalne. Każdy przypadek trzeba jednak traktować indywidualnie. Może się bowiem okazać, że pewien schemat wypowiedzi, elementy fabuły, zestawienie poszczególnych elementów w reklamie noszą znamiona indywidualizmu twórczego. Wówczas zarzut plagiatu może być uzasadniony – wyjaśniała możliwą sytuację wykładowczyni.

Seminarium zakończyła dyskusja, w której uczestniczyli studenci i wykładowcy kierunków prawo, pedagogika oraz rynek sztuki i zarządzanie w kulturze Akademii Zamojskiej.